O mnie

Całe życie walczę z kilogramami. Byłam pulchnym dzieckiem, potem nastolatką z pokaźną nadwagą. Podczas studiów udało mi się zrzucić nadprogramowe kilogramy, by zaraz potem odzyskać je z nawiązką przez kolejnych kilka lat pracy zawodowej. Oczywiście starałam się zgubić „nadbagaż”. Chudłam i tyłam, znowu chudłam i znowu tyłam. Ostatnie tycie zakończyło się uzyskaniem wagi 137 kg i wyglądu dobrze odżywionego prosiaka. Co ciekawe, dostrzegłam to dopiero na zdjęciach. Człowiek ogląda się codziennie w lustrze i jakoś tego nie widzi. Zobaczyłam się na zdjęciu z rodzinnej imprezy i pomyślałam: „Boże, to naprawdę ja?”. I postanowiłam to zmienić. Nie od nowego roku. Nie od następnego miesiąca. Nie od poniedziałku. Teraz. Zaraz. Natychmiast.


Udało się. Ciężką pracą i wyrzeczeniami zgubiłam ponad 70 kg. Po czterdziestce. I z niedoczynnością tarczycy. Można, naprawdę, chociaż jest naprawdę ciężko.

Co jest najtrudniejsze? Wcale nie odchudzanie. Najtrudniejsze jest „trzymanie wagi”. Bo wystarczy trochę luzu i powrót do dawnych nawyków, aby znienawidzona oponka na brzuchu znowu się pojawiła. 

Aby odchudzić się skutecznie i – co najważniejsze – trwale, nie wystarczy rygorystyczna dieta. Owszem, schudniecie, ale stare nawyki szybko spowodują efekt jo-jo. Jedynym rozwiązaniem jest ZMIANA NAWYKÓW ŻYWIENIOWYCH. I w tym, uzbrojona we własne doświadczenie, chcę Wam pomóc. Zapraszam do współpracy 😊